Aby nie zapomnieć o ofiarach. Spacer Pamięci w Rabce-Zdroju
Najpierw było niezwykłe spotkanie w Willi „Pod Aniołem”. Dzień później mieszkańcy i goście Rabki-Zdroju przeszli ścieżką pamięci – od miejsca, w którym w 1942 roku przemawiał Wacław Krzeptowski, pod willę „Tereska”, dawną siedzibę niemieckiej Szkoły Dowódców Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa, a następnie do masowych mogił ofiar niemieckiego terroru. Była to droga przez historię, której nie można zapomnieć.
Tegoroczny Spacer Pamięci, który odbył się 30 sierpnia, miał szczególny wymiar. Nie był jedynie kolejnym wydarzeniem upamiętniającym ofiary Holokaustu. Był częścią dwudniowych obchodów, podczas których historia Rabki została pokazana przez pryzmat pamięci, odpowiedzialności i pojednania.
Dzień wcześniej, w sobotę 29 sierpnia, w Willi „Pod Aniołem” odbyło się spotkanie zatytułowane „Naznaczeni historią”. Naprzeciwko siebie stanęli Anna Janowska – ocalała z Holokaustu – oraz Werner Oder, syn austriackiego sprawcy związanego z rabczańską szkołą. Było to spotkanie dwóch osób pochodzących z dwóch zupełnie różnych stron wojennej historii.
Werner Oder od lat przyjeżdża do Rabki, mówiąc o odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez przedstawicieli poprzedniego pokolenia. Jego ojciec, Wilhelm Oder, był związany z niemiecką szkołą działającą w Rabce i – jak wynika z historycznych opracowań – szkolił jej kursantów w dokonywaniu egzekucji.
To właśnie dlatego sobotnie spotkanie miało tak przejmujący charakter. Ofiara i potomek człowieka stojącego po stronie oprawców usiedli przy jednym stole, by rozmawiać o pamięci, winie, odpowiedzialności i człowieczeństwie.
W niedzielę przyszedł czas na drogę.
Od miejsca, w którym ogłaszano „oczyszczenie” Rabki
Uczestnicy Spaceru Pamięci spotkali się o godzinie 16 na deptaku przed Kawiarnią Zdrojową. Nie był to przypadkowy punkt rozpoczęcia marszu.
To właśnie tutaj, w miejscu dzisiejszego centrum uzdrowiska, podczas okupacji znajdowała się muszla koncertowa. 30 sierpnia 1942 roku, w dniu deportacji ostatnich żydowskich mieszkańców Rabki i okolic do niemieckiego obozu zagłady w Bełżcu, odbył się tutaj wiec związany z działalnością Goralenvolku. Wacław Krzeptowski miał wówczas dziękować Niemcom za „uwolnienie” Rabki od Żydów.
Dzisiaj z tego miejsca wyrusza Spacer Pamięci.
Trudno o bardziej wymowną zmianę znaczenia tego miejsca. Tam, gdzie przed 84 laty rozbrzmiewały słowa nienawiści, dziś mówi się o pamięci, szacunku i konieczności przeciwstawiania się nienawiści.
Ścieżką pod „Tereskę”
Kolejnym przystankiem była willa „Tereska”. W czasie wojny mieściła się w niej niemiecka Szkoła Dowódców Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Początkowo szkoła została przeniesiona do Rabki z Zakopanego, a w 1941 roku jej siedzibą stała się właśnie „Tereska”. Kierownikiem administracyjnym był Wilhelm Rosenbaum, który wśród mieszkańców zyskał przydomek „kata Rabki”.
Za budynkiem, w pobliskim lesie, Niemcy dokonywali masowych egzekucji. W zbiorowych mogiłach spoczywają ofiary – przede wszystkim żydowscy mieszkańcy Rabki i okolic, ale także osoby innych narodowości. Historyczne źródła mówią o około 500 ofiarach pochowanych w tym miejscu.
Właśnie tam skierowali się uczestnicy niedzielnego spaceru.
Droga, którą dziś można przejść spokojnie, wśród drzew, jeszcze kilkadziesiąt lat temu prowadziła do miejsca jednej z najstraszniejszych kart historii Rabki. Po wojnie świadkowie opisywali znajdujące się tutaj masowe groby jako miejsce spoczynku ofiar „Apokalipsy XX wieku”.
Pamięć ma swoją ścieżkę
Dzisiejsza droga do mogił również ma własną historię. Przez lata dojście do miejsca pamięci było utrudnione. W 2012 roku starania o budowę ścieżki rozpoczęła Anna Janowska, wnuczka zamordowanych rodzin Pasterów i Kleinbergów. Ostatecznie miasto sfinansowało budowę drogi leśnej prowadzącej na cmentarz, a ścieżkę udostępniono w 2015 roku podczas pierwszego Spaceru Pamięci.
Od tamtej pory każdego roku na tej drodze spotykają się ludzie, którzy chcą przypomnieć historię tych, którzy nie mieli już możliwości opowiedzenia jej sami.
W 2020 roku na miejscu pamięci umieszczono również tablicę z imionami i nazwiskami 202 żydowskich mieszkańców, zamordowanych w Rabce podczas II wojny światowej.
„Aleja Pamięci Ofiar Holocaustu”
Tegoroczny Spacer miał jednak jeszcze jeden ważny element. Przy wejściu na ścieżkę prowadzącą do mogił odsłonięto tablicę „Aleja Pamięci Ofiar Holocaustu”.
Ma ona przypominać mieszkańcom i odwiedzającym, dokąd prowadzi ta droga i dlaczego należy zachować pamięć o ludziach, którzy zostali zamordowani tylko dlatego, że byli Żydami.
Po odsłonięciu tablicy uczestnicy przeszli do mogił. Tam odbyło się spotkanie poświęcone pamięci ofiar, modlitwa, chwila zadumy i oddanie hołdu pomordowanym.
Ofiara i syn oprawcy
W tegorocznym Spacerze szczególnie mocno wybrzmiało to, co wydarzyło się dzień wcześniej w „Pod Aniołem”.
Ocalała z Holokaustu i syn człowieka związanego z aparatem niemieckiego terroru szli obok siebie tą samą drogą.
Nie da się zmienić tego, co wydarzyło się w Rabce w latach 1940–1942. Nie można cofnąć egzekucji, deportacji i śmierci ludzi, którzy zostali wyrwani ze swoich domów i wysłani do Bełżca. Nie można przywrócić przedwojennej społeczności żydowskiej, która przez dziesięciolecia była częścią Rabki.
Można natomiast pamiętać.
Można przywracać imiona.
Można wskazywać miejsca, w których ginęli ludzie.
Można prowadzić młodych ludzi tą samą ścieżką i opowiadać im, co wydarzyło się tutaj ponad osiemdziesiąt lat temu.
I można zrobić coś jeszcze – spotkać się mimo tragicznej przeszłości i rozmawiać o odpowiedzialności, pojednaniu i tym, dokąd prowadzi nienawiść.
Spacer Pamięci jest właśnie taką lekcją.
Bo pamięć nie jest tylko wspominaniem przeszłości. Jest również zobowiązaniem wobec przyszłości.
W Rabce, mieście, które przed wojną było domem dla ludzi różnych narodowości i wyznań, ta pamięć ma szczególne znaczenie. Dziś po dawnej społeczności żydowskiej pozostały nieliczne ślady – nazwiska, fotografie, dokumenty, miejsca i mogiły. Coraz częściej jednak wracają one do przestrzeni publicznej.
A wraz z nimi wraca świadomość, że historia Rabki to nie tylko opowieść o uzdrowisku, willach, kuracjuszach i spokojnym życiu pod Gorcami.
To także historia ludzi, których z tego miasta zabrano i zamordowano.
Dlatego ta ścieżka pamięci musi pozostać. Aby nie zapomnieć o ofiarach.
