Logo Miasta Rabka Zdrój

"Naznaczeni historią". Poruszające spotkanie ocalałej z Holokaustu i syna austriackiego zbrodniarza w Rabce-Zdroju

W Galerii „Pod Aniołem” w Rabce-Zdroju odbyło się wyjątkowe i niezwykle trudne spotkanie Anny Janowskiej, ocalałej z Holokaustu, oraz pastora Wernera Odera, syna Wilhelma Odera – członka załogi niemieckiej szkoły dowódców policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa, działającej podczas okupacji w Rabce. Zanim jednak rozpoczęła się rozmowa prowadzona przez pastora Roberta Boryczkę, uczestnicy wysłuchali słowa wstępnego Narcyza Listkowskiego z zespołu „Historia Rabki” oraz wykładu historycznego Grzegorza Moskala, również z „Historii Rabki”.

Spotkanie odbyło się w ramach Spaceru Pamięci, poświęconego ofiarom niemieckiego terroru oraz Zagłady żydowskiej społeczności Rabki i Podhala. Było to wydarzenie szczególne, ponieważ połączyło pamięć historyczną z osobistym świadectwem i rozmową o odpowiedzialności kolejnych pokoleń.

Słowo wstępne Narcyza Listkowskiego z „Historii Rabki”

Spotkanie rozpoczął Listkowski z zespołu „Historia Rabki”, który w imieniu organizatorów powitał zgromadzonych mieszkańców, przedstawicieli samorządu, duchowieństwo oraz gości.

W swoim wystąpieniu podkreślił wyjątkowy charakter wydarzenia, podczas którego spotkały się dwie osoby pochodzące z rodzin stojących po dwóch stronach wojennej tragedii – Anna Janowska, której bliscy zostali zamordowani podczas Holokaustu, oraz pastor Werner Oder, syn człowieka związanego z niemieckim aparatem terroru w okupowanej Rabce.

– Jesteśmy dziś świadkami wydarzenia niezwykłego. Spotykają się tu bowiem dwie skrajnie odmienne historie ludzi, które los i bolesna przeszłość połączyły w dramatyczny sposób, a które dziś łączą się w geście zaświadczenia o prawdzie i szczególnego przesłania do przyszłych pokoleń – mówił Narcyz Listkowski.

Przedstawił również sylwetki zaproszonych gości. Annę Janowską określił jako strażniczkę pamięci o zamordowanych, natomiast Wernera Odera jako człowieka, który podjął trud zmierzenia się z dziedzictwem winy swojego ojca.

Listkowski przypomniał również o znaczeniu Rabki w historii Zagłady na Podhalu oraz o tragicznych wydarzeniach z 1942 roku.

– Dzisiejsze spotkanie to nie tylko lekcja historii, to przede wszystkim opowieść o sile przetrwania, pamięci, odpowiedzialności i człowieczeństwa, ale także nadziei – podkreślił.

Na zakończenie zapowiedział wykład Grzegorza Moskala oraz późniejszą rozmowę Anny Janowskiej i Wernera Odera prowadzoną przez pastora Roberta Boryczkę.

Grzegorz Moskal o historii Rabki w czasie okupacji

Po słowie wstępnym głos zabrał Grzegorz Moskal z zespołu „Historia Rabki”, który przedstawił historyczne tło wydarzeń będących tematem spotkania.

Jego wykład był próbą odtworzenia losów żydowskich mieszkańców Rabki oraz przedstawienia funkcjonowania niemieckiej szkoły dowódców policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa, która w czasie okupacji działała w mieście.

Moskal przypomniał, że szkoła została w 1940 roku przeniesiona z Zakopanego do Rabki. Początkowo mieściła się w budynku w dzielnicy Łęgi, a następnie została przeniesiona do willi przy ulicy Słonecznej – dawnej willi „Tereska”.

Przed wojną budynek pełnił zupełnie inną funkcję. Znajdowało się w nim sanatoryjne gimnazjum żeńskie, którego założycielkami były siostry Szczuka.

Historyk mówił również o losach Ireny Szczuki, związanej z działalnością konspiracyjną. W czerwcu 1942 roku została aresztowana, przewieziona do Zakopanego, a następnie do Auschwitz, gdzie została zamordowana.

Szczególne miejsce w wykładzie zajęła postać Wilhelma Rosenbauma, komendanta niemieckiej szkoły w Rabce, którego Moskal przedstawił jako jednego z głównych sprawców zbrodni popełnianych na terenie miasta.

Jak przypomniał historyk, przed wojną Rabka liczyła około 7 tysięcy mieszkańców, wśród których znajdowało się ponad 100 rodzin żydowskich. W pierwszych miesiącach okupacji liczba Żydów przebywających w Rabce jeszcze wzrosła, między innymi z powodu napływu osób z większych miast, które liczyły na większe bezpieczeństwo na prowincji.

Według przedstawionego podczas wykładu spisu ludności żydowskiej z połowy 1941 roku w Rabce przebywało około 630 Żydów.

Moskal przypomniał kolejne etapy niemieckich represji: grabieże i konfiskaty majątku, nakaz noszenia opasek z gwiazdą Dawida, poniżanie i przemoc, a następnie masowe egzekucje.

Miejsce zbrodni za willą „Tereska”

Jednym z najważniejszych elementów wykładu była historia masowych egzekucji przeprowadzanych za willą „Tereska”.

Jak mówił Grzegorz Moskal, pierwsza masowa egzekucja w ramach akcji Reinhardt na terenie powiatu nowotarskiego miała miejsce w Rabce 20 maja 1942 roku. Wówczas zamordowano 45 żydowskich mieszkańców Rabki.

Wśród ofiar były babcie Anny Janowskiej.

Podczas kolejnej masowej egzekucji, w czerwcu 1942 roku, zamordowano około 200 osób. Wśród nich znajdował się Wilhelm Kleinberg, dziadek Anny Janowskiej, znany krakowski fotograf.

Historyk przypomniał również trzecią egzekucję, w której zamordowano kilkudziesięciu ludzi, w większości żydowskich robotników przymusowych.

Kulminacją niemieckiej akcji eksterminacyjnej była deportacja z 30 sierpnia 1942 roku. Żydowskich mieszkańców Rabki zgromadzono na placu w Rabce, gdzie dokonano selekcji. Osoby uznane za niezdolne do transportu zostały skierowane za willę „Tereska” i tam zamordowane. Pozostałych popędzono na stację kolejową w Chabówce.

Pociąg, w którym znajdowali się również Żydzi z innych miejscowości Podhala, odjechał w kierunku obozu zagłady w Bełżcu.

Moskal przytoczył również przejmujące świadectwo dotyczące pocztówki wyrzuconej z transportu. Miały się na niej znajdować słowa: „Jesteśmy w drodze do Bełżca. Pragniemy wody.”

Historyk mówił także o powojennych procesach członków załogi szkoły w Rabce, w tym Wilhelma Rosenbauma i Wilhelma Odera. Przedstawił również późniejszy proces Rosenbauma w Hamburgu, zakończony w 1968 roku wyrokiem dożywotniego więzienia.

Wykład Grzegorza Moskala pokazał więc, że spotkanie w Galerii „Pod Aniołem” nie było oderwaną od historii rozmową. Jego fundamentem była konkretna historia Rabki, konkretnych miejsc i konkretnych ludzi, których wojenny los został wcześniej przedstawiony uczestnikom spotkania.

Dopiero po tym historycznym wprowadzeniu rozpoczęła się rozmowa Anny Janowskiej i pastora Wernera Odera, którą poprowadził pastor Robert Boryczka.

„Nie szukamy przebaczenia”

Rozmowa od początku nie miała być próbą łatwego pojednania ani zamknięcia trudnej historii jednym symbolicznym gestem. Dotyczyła pamięci, rodzinnej traumy, odpowiedzialności, winy i tego, jak żyć ze świadomością wydarzeń, których skutki sięgają kolejnych pokoleń.

Dwie historie po dwóch stronach tragedii

W spotkaniu uczestniczyły dwie osoby połączone historią, choć stojące po dwóch jej stronach.

Anna Janowska jest potomkinią rodziny, która została dotknięta tragedią Holokaustu. Podczas spotkania przypomniano, że w maju 1942 roku w Rabce zamordowane zostały jej babcie – Antonina Kleinberg i Laura Paster. W kolejnej egzekucji zginął jej dziadek Wilhelm Kleinberg. Łącznie w czasie Zagłady Janowska straciła 14 bliskich członków rodziny.

Drugim gościem był pastor Werner Oder, syn Wilhelma Odera, który podczas wojny należał do personelu niemieckiej szkoły dowódców policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa w Rabce. Jak wynikało z przedstawionej podczas spotkania historii, jego ojciec był jednym ze współpracowników komendanta szkoły, Wilhelma Rosenbauma.

Dla Wernera Odera mierzenie się z historią własnej rodziny stało się jednym z najważniejszych zadań jego życia.

– Dla mnie jest bardzo ważne, że mogę być właśnie częścią tego pokolenia, które staje i mówi: „Nigdy więcej” – mówił pastor Oder. – Poświęciłem swoje życie, aby właśnie mówiło „Nigdy więcej”.

„Nie szukamy przebaczenia”

Rozmowę prowadził pastor Robert Boryczka, który od początku zaznaczył, że spotkanie nie ma być próbą wymuszenia pojednania ani przebaczenia.

– Nie szukamy jakiegoś przebaczenia, jakichś głębokich gestów czy czegokolwiek – mówił. – Chodzi o taki szacunek, słuchania siebie nawzajem (...) wyrażenia tego, co się działo, co się dzieje w życiu, to, co musieliście przeżyć aż do tego czasu.

Pastor Boryczka przypomniał również, że uczestnicy spotkania nie muszą odpowiadać na każde pytanie. Chodziło przede wszystkim o stworzenie bezpiecznej przestrzeni do rozmowy dwóch osób, których rodzinne historie zostały naznaczone Holokaustem.

Jednym z pierwszych pytań skierowanych do Anny Janowskiej było to dotyczące jej decyzji o udziale w spotkaniu.

– Jak pani zareagowała na to spotkanie? Czy jakieś obawy, coś, co pani czuła, co pomyślała i co sprawiło, że ostatecznie pani się zgodziła? – pytał pastor Boryczka.

Janowska przyznała, że początkowo nie chciała się zgodzić. Nie znała bowiem historii Wernera Odera i nie wiedziała, jak potoczy się rozmowa. Ostatecznie zdecydowała się przyjechać, ponieważ uważa, że świadectwo o Holokauście trzeba przekazywać kolejnym pokoleniom.

– Uważam, że jest to bardzo ważne, żeby młodzież (...) usłyszała, jakiej strasznej tragedii doświadczyli moi przodkowie – mówiła.

„Jestem po drugiej stronie tej traumy”

Pastor Robert Boryczka skierował następnie pytanie do Wernera Odera, pytając, dlaczego zdecydował się wziąć udział w tak trudnym spotkaniu.

Odpowiedź pastora była bardzo osobista.

– Dla mnie jest bardzo ważne, że mogę być właśnie częścią tego pokolenia, które staje i mówi: „Nigdy więcej” – odpowiedział.

Mówił o dwóch stronach rodzinnej traumy.

Werner Oder podkreślał, że nie był świadkiem zbrodni swojego ojca, ale przez całe życie zmagał się z ciężarem jego dziedzictwa.

– Nie było mnie tam, aby zatrzymać te morderstwa, ale jestem dzisiaj tutaj i kocham Żydów – mówił.

Pierwsze spotkanie

Pastor Boryczka zapytał także oboje gości o ich pierwsze spotkanie.

Anna Janowska przyznała, że początkowo miała obawy. Z czasem jednak szczera rozmowa pozwoliła jej spojrzeć na Wernera Odera nie jako na przedstawiciela zbrodniczego systemu, lecz człowieka, który sam potępia czyny swojego ojca.

– To, że potępił działanie swojego ojca, pozwoliło mi odważyć się spotkać z nim i odbyła się bardzo szczera rozmowa między nami – powiedziała.

Werner Oder mówił natomiast o świadomości bólu, jaki Holokaust pozostawił w pamięci kolejnych pokoleń.

– W podświadomości osoby pochodzenia żydowskiego jest złość i nienawiść i horror tego, co się wydarzyło – mówił. – Jednocześnie podkreślał, że sam nosi w sobie „tego samego rodzaju horror” i sprzeciw wobec tego, co zrobiło pokolenie jego ojca.

Syn sprawcy i ciężar dziedzictwa

Jednym z najbardziej przejmujących fragmentów rozmowy była opowieść Wernera Odera o dzieciństwie i dorastaniu w Austrii.

Jak mówił, jako dziecko nie wiedział, czego dopuścił się jego ojciec. O wojennej przeszłości długo się w jego otoczeniu nie mówiło.

– Wtedy jako dziecko nie wiedziałem, co uczynił mój ojciec. Nikt w Austrii wtedy nie mówił o tym – wspominał.

Dopiero później odkrył prawdę o swojej rodzinie. Swoją drogę życiową zaczął postrzegać jako próbę przeciwstawienia się dziedzictwu nazizmu.

W pewnym momencie pastor Boryczka przerwał tę wypowiedź, zapowiadając, że Werner Oder będzie mógł do niej powrócić. Następnie skierował rozmowę w stronę doświadczeń Anny Janowskiej.

– W jaki sposób pani żyła, wyrastała, wspominała te wspomnienia? Jakie wspomnienia były w rodzinie, co budziły te wspomnienia, jakie uczucia, co się działo w sercu, w duszy? – pytał.

„To oczywiście był i jest nadal wielki gniew”

Anna Janowska nie ukrywała, że pamięć o zamordowanych członkach rodziny wciąż wiąże się z ogromnymi emocjami.

Na pytanie pastora Boryczki o to, czy był to gniew, żal czy strach, odpowiedziała:

– To oczywiście był i jest nadal wielki gniew.

Najtrudniejszym tematem okazała się kwestia przebaczenia.

Janowska mówiła o swoim stosunku do aktu pojednania polskich i niemieckich biskupów, ale podkreślała, że jej osobiste doświadczenie rodzinnej tragedii nie pozwala jej na przebaczenie.

– Nie jestem w stanie przebaczyć wobec ogromu nieszczęść, jakie spotkały moją rodzinę – powiedziała. – 14 osób zamordowanych tylko w jednej rodzinie (...) to jest po prostu nie do wyobrażenia.

Jednocześnie bardzo wyraźnie oddzieliła osobistą postawę wobec niemieckich zbrodni od oceny Wernera Odera.

– To nie dotyczy jego, bo (...) jego postawa dzisiaj jest najwyższego podziwu – zaznaczyła.

„Nic, co powiem, nie przywróci jej rodziny”

Pastor Robert Boryczka zapytał Wernera Odera, co chciałby powiedzieć osobie, która przez całe życie nosi w sobie taki ból.

Odpowiedź była krótka, ale niezwykle wymowna.

– Zabiorę jej ból... Nic, co powiem, nie przywróci jej rodziny. Ale (...) jest mi bardzo, bardzo przykro z powodu tego, co się stało jej i jej rodzinie – mówił pastor Oder.

Dodał, że ten ból pozostaje w nim również wtedy, gdy odwiedza Izrael i widzi żyjące tam dzieci.

– Cieszę się, że oni żyją, ale jest mi bardzo przykro tych, którzy nie mogli już dalej żyć – mówił.

Na zakończenie swojej wypowiedzi zwrócił się bezpośrednio do Anny Janowskiej:

– Jest mi bardzo przykro z powodu twojego bólu. Jest mi bardzo przykro.

Czy samo wspominanie wystarczy?

Jedno z najważniejszych pytań tego wieczoru dotyczyło przyszłości. Pastor Boryczka zapytał, czy samo przypominanie zbrodni może uchronić kolejne pokolenia przed powtórzeniem podobnej tragedii.

– Dobrze, że wspominamy tę zbrodnię (...) ale trudno ufać ludziom, aby sądzić, że samo wspomnienie tego pomoże czy zabezpieczy nas przed powtórzeniem się czegoś takiego – mówił moderator. – Co można oprócz wspominania tego zrobić? Jak zmienić ludzi?

Anna Janowska wskazała przede wszystkim na edukację i bezpośrednie spotkania z młodymi ludźmi.

– Spotkanie z młodzieżą niemiecką jest tego dobrym przykładem – mówiła. Jej zdaniem nawet jeśli świadectwo nie dotrze do wszystkich, część młodych ludzi może je przyjąć i dzięki temu lepiej zrozumieć historię.

To właśnie przekazywanie świadectwa kolejnym pokoleniom było jednym z najważniejszych motywów całej rozmowy.

Pamięć zamiast milczenia

Spotkanie w Galerii „Pod Aniołem” nie przyniosło łatwych odpowiedzi. Nie było próbą zamknięcia historii ani prostego pojednania dwóch stron.

Było raczej spotkaniem dwóch ludzi, których rodziny zostały naznaczone tą samą tragedią – Anny Janowskiej, która poniosła osobistą stratę bliskich zamordowanych podczas Holokaustu, oraz Wernera Odera, który przez całe życie mierzy się z prawdą o zbrodniach swojego ojca.

Rolę prowadzącego przyjął pastor Robert Boryczka. Jego pytania nie miały prowadzić do efektownego finału. Przeciwnie – pozwalały obu rozmówcom mówić o rzeczach trudnych: o gniewie, bólu, winie, odpowiedzialności, pamięci i przebaczeniu.

Ważnym przesłaniem spotkania stały się słowa Wernera Odera: „Nigdy więcej”.

Wypowiedziane w Rabce-Zdroju, w miejscu, w którym podczas niemieckiej okupacji zamordowano setki ludzi, nabierają szczególnego znaczenia.

Spacer Pamięci

Spotkanie w Galerii „Pod Aniołem” było pierwszym dniem tegorocznego Spaceru Pamięci.

W niedzielę, 30 sierpnia, uczestnicy wydarzenia spotkają się o godz. 16.00 na deptaku przed Kawiarnią Zdrojową. Stamtąd przejdą pod willę „Tereska”, a następnie do miejsca pochówku ofiar niemieckiego terroru.

Kulminacyjnym momentem będzie odsłonięcie tablicy „Aleja Pamięci Ofiar Holocaustu” przy wejściu na ścieżkę prowadzącą do mogił.

Będzie to kolejny trwały znak przypominający o żydowskich mieszkańcach Rabki, którzy przed wojną współtworzyli życie miasta, a podczas okupacji zostali pozbawieni swoich domów, praw, a ostatecznie życia.

Pamięć o nich nie jest wyłącznie spojrzeniem w przeszłość. Jest również zobowiązaniem wobec przyszłości.

Galeria zdjęć

IMG_8543 IMG_8555 IMG_8547 IMG_8550 IMG_8558 IMG_8559 IMG_8562 IMG_8570 IMG_8574 IMG_8576 IMG_8578 IMG_8582 IMG_8584 IMG_8589 IMG_8591 IMG_8593 IMG_8595 IMG_8596 IMG_8599 IMG_8600 IMG_8604 IMG_8605 IMG_8609 IMG_8612 IMG_8615 IMG_8618 IMG_8620 IMG_8622
powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności